English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese Japanese Korean Arabic Chinese Simplified
logo

Antoni Janusz Wojnarowski - Maluję Swoje...

2012-01-17

Share |

Niełatwo pisać o kimś, kto wolałby, aby w ogóle o nim pisano, tylko żeby oglądano jego obrazy.

wernisaż: 21.I.2012  r. | g. 18.00
wystawa: 18-31.I.2012 r. | Galeria DAP | I sala

"Niełatwo pisać o kimś, kto wolałby, aby w ogóle o nim >>nie mówiono, ani nie pisano<<, tylko żeby oglądano jego obrazy. Jeśli nie jest to apel skierowany do przyszłych odbirców sztuki, którzy wystawy malarstwa będą oglądali na stronach internetowych, to misicie przyznać, że w dzisiejszych czasach, gdy reklama jest dźwignią handlu także dziełami sztuki, choćby w postaci ludzkich odchodów (>>fekalien art.<<) czy onanistyczno-perwersyjnych popisów (>>Orgien - Misterien Theater<<), taka postawa jest niezwykła!

>>Nie chcę dyskutować o sztuce, która manifestuje w postaci skandal art., bo to są rzeczy przemijające. Najważniejsze, że pozostają obrazy>> - tako rzecze Wojnarowski i nie ma powodu, żeby mu nie wierzyć. >>Nie drapię się po głowie, nie udaję, że jestem mądrzejszy, niż jestem, nie oszukuję samego siebie, ale jeśli estetyka mego malarstwa odpowiada innym to się cieszę...<<

Skupmy się więc na jego obrazach. Nie będę powtarzał tego, co mówiono przy okazji innych wystaw tego nietuzinkowego artysty: o dynamizmie kadrowania, intensywności barw, precyzji konstruowania form, bo są to rzeczy oczywiste, widoczne gołym okiem. 

Nie będę zastanawiał się nad tym, czy jego malarstwo nazwać >>narracyjnym<<, czy abstrakcyjnym, bo bez względu na zawarte w nim mniej lub bardziej udane znaki będące tu zamiennikami słów, jesto to przecież rozmowa z mniej czy bardziej anonimowym widzem (w ten sposób nawet monolog wewnętrzny staje się dialogiem - mimo wszystko zamierzonym). A rozmowa tylko wtedy ma sens, gdy jest szczera, prymitywnie ekshibicjonistyczna. 

Pewien dystans jest konieczny - spoufalanie się z widzem, strojenie małpich min czy obnażanie się przed nim jest śmieszne, nawet niemoralne, a na pewno tragiczne, bo właśnie z tego bierze się nihilizm współczesny, który chce sztukę oszpecić, zniszczyć, ośmieszyć>> - tako rzecze Wojnarowski i nie ma powodu, żeby mu nie wierzyć. 

>>Nie lubię sztuki zakorzenionej w pustce. To, co robię, wywodzi się z tradycji malarstwa europejskiego, począwszy od Giotta. Maluję gładko, maluję jak siedemnastowieczny malarz, z pokorą malarzy kościelnych, dla których wielkość tego świata to była marność nad marnościami...<<

Tak te obrazy (zwróćcie uwagę na ich niezwykłą muzyczność!) są jak fugi Bacha, nie msze czy pasje, nie koncerty, ale fugi we wszystkich możliwych tonacjach, pracowicie cyzelowane w ciszy kościoła św. Tomasza w Lipsku, syconej grzmotem organów. Podobnie Wojnarowski cyzeluje pracowicie od lat swoje malarskie fugi - poza wszystkimi trendami, modami, zgiełkiem naszej epoki. 

Janusz B. Roszkowski

Galeria Domu Artysty Plastyka