English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese Japanese Korean Arabic Chinese Simplified
logo

Przyjazna przestrzeń miejska

2010-09-02

Share |

Polskie miasta zmieniają się. Zmiany te, zwłaszcza w stolicy, już niebawem przyspieszą w związku ze zbliżającymi się Mistrzostwami Euro 2012. Tylko w jakim pójdą kierunku?

Mamy dwa skrajne przykłady miast – Ateny i Barcelona – które miały okazję skorzystać z szansy, jaką daje organizacja międzynarodowej imprezy sportowej



Ateny – betonowa dżungla, w dodatku hałaśliwa i dość brudna. Intensywnie zabudowane uliczki, mało zieleni, wąskie chodniki zastawione parkującymi wszędzie samochodami. Miasto gniecie się w granicach wyznaczonych przez otaczające je wzgórza oraz morze. Każdy metr jest więc na wagę złota. Ulice, wzdłuż których można swobodnie poruszać się piechotą, małe place i parki odnajdziemy właściwie jedynie w ścisłym centrum, które zaanektowali turyści. Tutaj przestrzeń jest wyjątkowo zadbana w porównaniu z ulicami spoza turystycznego pępka greckiej stolicy. Mówi się, że Ateny zmarnowały swoją szansę, którą była organizacja Igrzysk Olimpijskich w 2004 roku. Mają co prawda kompleks olimpijski zaprojektowany przez hiszpańskiego architekta Santiago Calatravę, nowoczesne tramwaje i metro w pełni dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Jednak przestrzeń miejska nie uległa przemianie, mieszkańcy niewiele zyskali. Zresztą, podczas siedmioletnich przygotowań, Ateny wielokrotnie były krytykowane za opieszałość w przygotowaniach nawet obiektów sportowych. Jeszcze na kilka dni przed inauguracją na wielu z nich toczyły się ostatnie prace. Grecy jednak twierdzą, że taka już ich natura. Trudno się więc dziwić, że na nic innego, poza najpotrzebniejszymi obiektami, na których miały rozgrywać się zawody, nie starczyło czasu.


Pozytywnym przykładem jest natomiast Barcelona, która gospodarzem Igrzysk Olimpijskich była w 1992 roku. – Dzięki Igrzyskom udało się zrealizować wiele inwestycji, które pozwoliły na odzyskanie przestrzeni publicznej – mówi Jordi Farrando, sekretarz generalny Międzynarodowej Unii Architektów, który jest współtwórcą rewolucji architektonicznej w stolicy Katalonii. Początków tego procesu należy szukać mniej więcej przed trzydziestoma laty. Od tamtego czasu miejscy planiści z konsekwencją przebudowywali przestrzeń.


Jedną z najbardziej spektakularnych i rewolucyjnych inwestycji była rewitalizacja terenów nadmorskich. Jeszcze w latach 80. XX wieku barcelońskie plaże były terenami magazynowymi dla pobliskich zakładów produkcyjnych. Obecnie sportowy port, miejskie plaże, deptaki i restauracje na wolnym powietrzu to jedne z najmodniejszych miejsc w Barcelonie, chętnie odwiedzanych zarówno przez mieszkańców, jak i turystów. Potrzebną przestrzeń uzyskano burząc nielegalnie powstałe budynki, które stanowiły barierę w dostępie do morza.


Dziś Barcelona jest uznawana za jedno z miast, w którym żyje się najwygodniej. Zmiany miały charakter planowy, dla których hasłem przewodnim było: nie – dla samochodów, tak – dla pieszych. Nie było to proste wyzwanie, gdyż stolicę Katalonii zamieszkuje zbliżona do Warszawy liczba ludzi, przy trzykrotnie mniejszej powierzchni. – Brakowało otwartych terenów, parków. Przestrzeń publiczna ograniczona była właściwe jedynie do ulic. Nie było miejsc przyjaznych dla pieszych. Każda wolna powierzchnia zawładnięta była przez parkujące samochody – wylicza Jordi Farrando.


W latach 60. i 70. XX wieku rozpoczęły się inwestycje, których celem było odzyskanie i tworzenie nowej przestrzeni publicznej. – Nie pomijaliśmy nawet najmniejszych placów, miejsc wydawałoby się bez znaczenia, brzydkich i zastawionych samochodami – przytacza twórca koncepcji ówczesnych przemian architektonicznych. – Dziś są to obszary zamknięte dla ruchu kołowego, obsadzone drzewami. Stanowią one miejsce spotkań i integracji mieszkańców okolicznych domów. Poprzez budowę parkingów podziemnych udało się odzyskać także większe przestrzenie. Tym sposobem przed zabytkową katedrą z czasów rzymskich czy dworcem głównym powstały ogromne, przyjazne ludziom, reprezentacyjne place. Dziś są to miejsca spotkań i spacerów, w pełni oddane przechodniom.


Powstawać zaczęły także parki, choć wydawało się, że trudno będzie znaleźć na nie miejsce w tak zaludnionym mieście. Jednak udało się. Teren pod jeden z nich uzyskano poprzez zburzenie dawnej rzeźni miejskiej. – Projekt był wzorcowy i wyznaczył standardy dla innych tego typu obiektów w mieście – mówi twórca ówczesnych zmian. Charakterystyczne jego cechy to duża ilość zieleni i drzew, duży wewnętrzny plac stanowiący przestrzeń do spotkań. Park wyposażono także w urządzenia sportowe i zbudowano w nim boiska do różnych dyscyplin. Postawiono też budynki użyteczności publicznej, w tym wypadku była to biblioteka, która równocześnie jest bramą do parku.
Pozbyto się też barier architektonicznych, takich jak np. drogi szybkiego ruchu, dzielące miasto na części. Przykryto je, dzięki czemu powstały duże otwarte obszary wyłącznie dla pieszych, łączące przestrzenie niegdyś rozdzielone. Poprawiono jakość przestrzeni publicznej. Zadbano o wygląd krawężników, jako najczęściej powtarzającego się detalu architektonicznego w mieście. Zwrócono uwagę na to, aby inne elementy małej architektury, jak np. wejścia do przejść podziemnych, nie dominowały przestrzeni. Na nowo ułożono chodniki z łagodnymi zejściami przy przejściach dla pieszych. – Naszym celem było udostępnienie miasta całemu społeczeństwu, stworzenie przestrzeni niedyskryminującej, w której każdy może uczestniczyć – mówi Jordi Ferrando. – I nie chodzi tylko o tak ściśle zdefiniowane grupy, jak osoby niepełnosprawne. Z udogodnień chętnie korzystają ludzie starsi, matki z dziecięcymi wózkami czy osoby chwilowo pozbawione normalnej sprawności.


Dziś Barcelona jest miastem, w którym wygodnie się żyje i po którym łatwo się poruszać, miastem kochanym przez swoich mieszkańców i chętnie odwiedzanym przez turystów. Czy Warszawa oraz Wrocław, Poznań i Gdańsk równie dobrze wykorzystają swoją szansę, jaką daje organizacja Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej Euro 2012? Czas pokaże.
 

tekst: Anna Zawadzka
foto: www.barcelonaturisme.com